Trener personalny z Gdańska przyszedł do mnie z jednym warunkiem: zero złotych na hosting. Brzmi jak żart. Nie jest.
Zamiast szukać kompromisu, potraktowałem to jako wyzwanie architektoniczne. Klient miał jasne ograniczenie budżetowe — hosting, domena i system zarządzania treścią musiały kosztować 0 zł miesięcznie. Pełna darmowość rozwiązania była warunkiem koniecznym.
Darmowy hosting, prosty CMS na bezpłatnym tierze, domena za grosze. Wynik: strona, która wygląda profesjonalnie, ładuje się błyskawicznie i jest widoczna w Google — bez jednej faktury za serwer.
Co ważne: trener zarządza treścią samodzielnie. Nie dzwoni do mnie żeby zmienić cennik zajęć. To cel sam w sobie.
Strona online. Zero kosztów stałych. Klient skupia się na klientach, nie na IT — i płaci za hosting tyle co za nic.